Zapora Solina i cienie, które wracają nocą. Nie każdy je widział i nie każdy chce je zobaczyć.
Ale niemal każdy, kto nocą spacerował po koronie Zapory Solina, słyszy o nich prędzej czy później.
Legenda, która pojawia się tylko nocą
O cieniach…
I to nie takich zwykłych, rzucanych przez latarnie. Nie przez ludzi, samochody ani barierki.
To cienie, które poruszają się pod wiatr, znikają bez śladu i pojawiają się tam, gdzie przed chwilą nie było nikogo.
Nie każdy je widział.
I nie każdy, kto o nich słyszał, naprawdę chce je zobaczyć.
Bo legenda głosi, że cienie na koronie Zapory Solina nie pokazują się przypadkowym ludziom. Nie pojawiają się tym, którzy przyszli tu tylko zrobić zdjęcie, sprawdzić atrakcję z listy albo „zaliczyć” spacer po zaporze. One wybierają moment. Ciszę. I człowieka, który na chwilę przestaje być turystą.

Ale niemal każdy, kto choć raz spacerował nocą po koronie Zapory Solina, prędzej czy później słyszał o nich. Czasem przy ognisku. Niekiedy w rozmowie z kimś starszym. Czasem półgłosem, jakby ta historia nie powinna być wypowiadana zbyt głośno.
One płyną…
Poruszają się w sposób, który od razu wzbudza niepokój. Nie kroczą, nie przyspieszają, nie zwalniają tak jak ludzie. One suną, jakby przesuwały się po powierzchni betonu. Czasem w przeciwnym kierunku od światła. Czasem nawet… pod wiatr, co dla wielu jest momentem, w którym przestają szukać racjonalnego wytłumaczenia.
Pojawiają się nagle — tam, gdzie przed chwilą nie było nikogo.
Znikają bez śladu — jakby beton zapory je wchłaniał.
– „One nie idą” – mówią miejscowi, którzy nocą widzieli zaporę w setkach odsłon.
– „One płyną.”
To słowo powtarza się w niemal każdej relacji. Płyną. Jak woda w Jeziorze Solińskim. Czasami jak wspomnienia, które nie potrafią się zatrzymać. Jak coś, co nie ma ciężaru, ale ma kierunek.
Najdziwniejsze jest jednak to, że cienie nie wzbudzają paniki. Ludzie, którzy je widzieli, rzadko mówią o strachu. Częściej o uczuciu dziwnego chłodu, nagłej ciszy, jakby zapora na moment wstrzymała oddech. O potrzebie zwolnienia kroku. Zatrzymania się. Milczenia.
– „Czułem, że nie powinienem iść szybciej” – wspominał jeden ze spacerowiczów.
– „Jakby ktoś chciał, żebym po prostu był. Tu. Teraz.”
I właśnie od takich chwil zaczyna się jedna z najmroczniejszych, ale też najbardziej poruszających legend Zapory Solina. Legenda, która nie krzyczy. Nie straszy wprost. Nie domaga się wiary.
Ona po prostu pojawia się nocą.
A jeśli ją spotkasz — zostanie z tobą na długo.
Zapora Solina – miejsce, które zmienia się wraz ze światłem 🌅
Za dnia zapora Solina jest jedną z największych atrakcji turystycznych Bieszczad.
Tysiące ludzi spacerują po jej koronie, robią zdjęcia Jeziora Solińskiego, podziwiają panoramę gór i wodę, która spokojnie rozlewa się po dawnych dolinach.
Słychać rozmowy, śmiech, dźwięk migawki aparatu.
To zapora znana z folderów. Bezpieczna. Oswojona. Widzialna.
Ale gdy dzień zaczyna się kończyć…
gdy słońce chowa się za linią wzgórz,
i gdy betonowa ściana zapory ciemnieje,
a tafla jeziora przestaje odbijać niebo —
zapora Solina zmienia swój charakter.

– „To nie jest to samo miejsce” – mówią ci, którzy znają ją od lat.
– „Wieczorem zapora oddycha inaczej.”
I właśnie wtedy, według jednej z najbardziej tajemniczych legend, na zaporze pojawiają się cienie.
Nie wszyscy je widzą.
Nie wszyscy chcą o nich mówić.
Ale opowieści krążą od dekad.
🌫️ Pierwsze opowieści o cieniach na zaporze Solina 👤
Najstarsze relacje pochodzą od nocnych stróżów i pracowników technicznych zapory Solina. Ludzi, którzy musieli tam być po zmroku, zanim nocne spacery stały się popularne.
– „Myślałem, że to ktoś idzie przede mną” – opowiadał jeden z nich.
– „Ale gdy przyspieszyłem, cień przyspieszył. Gdy się zatrzymałem… on też.” Myślałem, że to mój cień, ten oswojony ale jednak nie.
Tamten cień nie miał wyraźnych kształtów. Nie przypominał sylwetki człowieka, a jednak był zbyt regularny, by uznać go za przypadek i grę tylko światła.
Inni wspominali o kilku cieniach jednocześnie. O poruszaniu się w ciszy. O wrażeniu, że ktoś stoi tuż za plecami, choć nikt nie rzucał cienia w ich stronę.
– „Najgorsze było to, że one nie miały źródła” – mówił inny świadek.
– „Każdy cień powinien skądś padać. A te… po prostu były.”
Pierwsze spotkanie z cieniem to moment, który trudno zapomnieć 👁️
Prawie nikt nie widzi cienia od razu.
Najpierw pojawia się uczucie, którego nie da się jednoznacznie nazwać. Delikatne napięcie w karku. Wrażenie, że przestrzeń wokół jakby się zagęściła. Ludzie mówią, że to moment, w którym zapora Solina „przestaje być tłem”, a zaczyna być czyjąś obecnością.
Idziesz. Latarnie świecą rytmicznie. Beton pod stopami jest chłodny. Wszystko wygląda normalnie.
I nagle masz pewność, że nie jesteś sam.
Nie dlatego, że słyszysz kroki.
I nie dlatego, że ktoś mówi.
Ale dlatego, że coś idzie obok, dokładnie w tym samym tempie.

Gdy instynktownie spoglądasz w bok to nie widzisz nikogo. Tylko cień. Długi, rozciągnięty, ale… nienaturalny. Nie pasuje do żadnej sylwetki. Nie zgadza się z kierunkiem światła.
– „On się nie ciągnął po ziemi” – opowiadał jeden z nocnych spacerowiczów.
– „On jakby… sunął.”
Najdziwniejsze jest to, że w pierwszej chwili człowiek nie czuje strachu. Raczej zdziwienie. Jakby umysł próbował na szybko dopasować to, co widzi, do znanych schematów.
Dopiero po kilku sekundach przychodzi myśl że: to nie powinno tak wyglądać.
Cień potrafi poruszać się pod wiatr, zmieniać długość bez powodu, czasem wyprzedzać człowieka, a czasem zostawać krok za nim. Nie rzuca go żadna latarnia. Nie znika, gdy ktoś się zatrzyma.
I właśnie wtedy większość ludzi robi to samo.
Przyspiesza.
Bo zapora Solina nocą nie jest miejscem, w którym chcesz testować granice własnej odwagi.
👤 Cienie zapory Solina – czym właściwie są?
Legenda nie daje jednej odpowiedzi i właśnie dlatego jest tak tajemnicza.
Jedna wersja mówi:
To cienie dawnych mieszkańców zalanych wsi. Ludzi, których domy, sady i drogi znalazły się pod wodą Jeziora Solińskiego.
– „Oni wracają zobaczyć, co zostało” – mówią starsi.
– „Bo nie każdy potrafi odejść do końca.”
Inna wersja:
To pracownicy budowy zapory Solina, o których oficjalnie się nie mówi. Ci, którzy mieli zginąć podczas trudnych, niebezpiecznych prac.
– „Każda taka inwestycja ma swoją cenę” – powiedział mi kiedyś mieszkaniec Bóbrki nad Soliną.
– „Nie wszystko zapisano w dokumentach.”

To cienie dawnych mieszkańców zalanych wsi. Ludzi, których domy, cmentarze, sady i drogi znalazły się pod wodą Jeziora Solińskiego.
Jest też trzecia, najbardziej bieszczadzka wersja:
Cienie nie są nikim konkretnym.
Są echem.
Pozostałością emocji:
- strachu przed wysiedleniem,
- żalu po utraconym domu,
- ciszy po niedopowiedzianych pożegnaniach.
Zapora Solina według tej ostatniej wersji przechowuje pamięć, tak jak beton przechowuje chłód.
🌘 Zapora Solina o zmierzchu to moment, gdy legenda się budzi
Relacje są zaskakująco spójne.
Cienie pojawiają się:
- tuż po zachodzie słońca 🌄
- w pochmurne dni
- przy lekkiej mgle unoszącej się nad Jeziorem Solińskim
- poza sezonem turystycznym
– „Widziałam sylwetkę przy barierce” – opowiadała kobieta nocująca w okolicy.
– „Myślałam, że to ktoś patrzy na wodę.”
– „Ale gdy podeszłam… nikogo nie było.”
Inni mówią o kilku cieniach, poruszających się powoli, jeden za drugim.
Jakby szli dawną drogą, która dziś znajduje się pod wodą.
Zawsze w ciszy.
Zawsze bez dźwięku.
🫥 Uczucie, którego nie da się sfotografować
Jest jeden element, który powtarza się niemal w każdej relacji.
– „Miałem wrażenie, że oni wiedzą, że ich widzę.”
To nie strach.
To nie panika.
To dziwne, głębokie poczucie bycia obserwowanym.

Ludzie mówią, że w tym momencie:
- nie chce się robić zdjęć 📸
- nie chce się mówić
- nie chce się nawet ruszać
Jakby zapora Solina na chwilę prosiła o ciszę.
🌊 Cienie a Jezioro Solińskie
Według legendy cienie nie pojawiają się losowo.
Zawsze są tam, gdzie pod wodą znajdują się:
- dawne rozstaje dróg
- centrum wsi
- drogi prowadzące do domów
- miejsca spotkań ludzi
– „One nie chodzą po zaporze” – mówią miejscowi.
– „One idą po tym, co jest pod spodem.”
Zapora Solina jest więc tylko granicą.
Cienką warstwą betonu oddzielającą teraźniejszość od przeszłości.
🧠 Czy to tylko gra światła?
Oczywiście można próbować wszystko racjonalizować:
- reflektory
- światła samochodów
- zmęczone oczy
- mgłę
Ale wtedy pojawia się pytanie, które mieszkańcy zadają od lat:
👉 Dlaczego te opowieści są tak podobne, mimo że ludzie się nie znają?
I dlaczego nikt nie mówi o strachu, tylko o… wzruszeniu?
🕯️ Cisza, która nie jest pusta
Legenda o cieniach zapory Solina nie jest opowieścią grozy.
Nie straszy.
Nie epatuje mrokiem.

Jest historią o:
- pamięci
- obecności
- miejscu, które nie pozwoliło o sobie zapomnieć
– „To nie duchy” – mówią w Bieszczadach.
– „To to, co zostało.”
Cienie i woda – czy zapora Solina oddaje to, co zostało zatopione? 🌊
W bieszczadzkich legendach nic nie dzieje się bez powodu.
A już na pewno nic nie odrywa się od wody.
Od momentu powstania Jeziora Solińskiego mówi się, że zapora Solina przykryła znacznie więcej niż tylko wsie, drogi i pola. Przykryła emocje. Historie. Niedomknięte pożegnania.
– „Woda pamięta” – powtarzają miejscowi.
– „A zapora tylko ją trzyma w ryzach.”
Wiele osób, które widziały cienie na koronie zapory, zauważyło jedną wspólną rzecz: pojawiają się one najczęściej wtedy, gdy jezioro jest wyjątkowo spokojne. Bez fal. Bez wiatru. Jak lustro.
Niektórzy twierdzą, że cienie wynurzają się od strony wody. Jakby nie przyszły z lądu, lecz właśnie spod tafli jeziora. Jakby droga, którą idą, zaczynała się tam, gdzie kiedyś stały domy.
W legendach mówi się, że to nie duchy w klasycznym sensie. To ślady obecności. Pamięć ludzi, którzy nie chcieli odejść. Którzy patrzyli, jak woda zalewa ich świat, krok po kroku.
Cień nie ma twarzy.
Nie ma rysów.
Bo nie reprezentuje jednej osoby.
Reprezentuje miejsce.
Dlatego nie woła.
Nie straszy.
Po prostu idzie.
Jakby sprawdzał, czy ktoś jeszcze pamięta.
🌌 Zapora Solina nocą – spojrzenie z dystansu
Osoby, które zostają nad Soliną na noc, mówią zgodnie:
zapora Solina nocą to zupełnie inne miejsce.
Gdy tłumy znikają,
gdy jezioro cichnie,
gdy światła odbijają się w wodzie ✨
łatwo zrozumieć, dlaczego te legendy wracają.

Domki Czarny Kot nad Soliną są stworzone właśnie do takiego doświadczania Bieszczad:
Siedząc wieczorem na tarasie, z widokiem na zaporę Solina — na przykład w domkach Czarny Kot nad Soliną — można poczuć coś, czego nie da się opisać folderem turystycznym.
To spokój, który ma głębię.
Ciszę, która coś pamięta.
🏡 Zapora Solina i domki Czarny Kot – miejsce, gdzie legendy brzmią inaczej
Legenda mówi, że cieni nie zobaczy ten, kto szuka sensacji.
Zobaczy je ten, kto zostanie na dłużej.
Kto pozwoli sobie na:
- wieczorną ciszę
- powolny spacer
- patrzenie na wodę bez celu
Właśnie dlatego nocleg w pobliżu zapory Solina zmienia perspektywę.
Bo to wieczorem, nie w południe, to miejsce opowiada najwięcej.
Domki Czarny Kot nad Soliną są stworzone właśnie do takiego doświadczania Bieszczad:
- bez pośpiechu
- bez tłumu
- bez hałasu
Z tarasu widać światła zapory.
A czasem… tylko ich odbicie.
❓ Czy zobaczysz cienie zapory Solina?
Legenda odpowiada krótko:
– „Nie każdy.”
– „I nie zawsze.”
Może zobaczysz tylko beton i wodę.
A może — gdy zapadnie zmrok — dostrzeżesz coś kątem oka.
Bo zapora Solina nie oddaje wszystkich historii od razu.
Niektóre trzeba wysiedzieć.
Inne wysłuchać.
Jeszcze inne… po prostu poczuć.
Korona Zapory Solina – granica między światami 🌉
Według miejscowych opowieści korona Zapory Solina nigdy nie była zwykłym spacerniakiem. Choć za dnia wygląda jak typowa trasa spacerowa, nocą zmienia swój charakter. Staje się przejściem. Miejscem, które nie przynależy w pełni do żadnej ze stron.
To wąski pas betonu zawieszony między dwoma rzeczywistościami.

Z jednej strony rozciąga się Jezioro Solińskie 🌊 – spokojne, ciemne, milczące. Woda, która przykryła dawne wsie, drogi, sady i cmentarze. Woda, pod którą wciąż spoczywają fundamenty domów i ślady życia sprzed budowy zapory. Dla wielu to nie tylko zbiornik wodny, ale archiwum pamięci, które nigdy nie zostało zamknięte.
Z drugiej strony jest ląd: światło latarni, asfaltowe drogi, zapach kawy z pobliskich knajpek, gwar rozmów i odgłos silników. Współczesność. Ruch. Turystyka. Codzienność.
Korona zapory biegnie dokładnie między nimi.
I właśnie tam, według legend najłatwiej spotkać coś, co gubi się pomiędzy tymi stronami.
Cienie nie pojawiają się na brzegu jeziora.
Nie widziano ich na parkingach ani w miasteczku.
Nie schodzą po schodach w dół i nigdy nie wchodzą do wody.
– „One są związane z zaporą” – mówią miejscowi.
– „Jakby mogły istnieć tylko tutaj.”
Cienie uwięzione między światami
To sprawia, że legenda staje się jeszcze bardziej niepokojąca. Bo jeśli cienie naprawdę istnieją, to nie są duchami wędrującymi bez celu. Są zawieszone. Uwięzione dokładnie tam, gdzie kiedyś przebiegała granica między starym światem a nowym.
Według jednej z opowieści, w miejscu dzisiejszej korony zapory ludzie stali i patrzyli, jak woda podnosi się centymetr po centymetrze. Jak znika ich ziemia. Jak droga, którą znali od dzieciństwa, zamienia się w jezioro.
Legenda mówi, że nie wszyscy odeszli do końca.
Niektórzy zostali — nie ciałem, ale pamięcią.
Dlatego cienie nie przechodzą dalej. Nie mogą wrócić do wsi, których już nie ma. Nie potrafią też wejść w świat, który powstał po nich. Zatrzymane dokładnie na granicy, poruszają się wzdłuż korony zapory, jakby pilnowały miejsca przejścia.
Spacerując nocą po zaporze, można odnieść wrażenie, że beton pod stopami jest czymś więcej niż konstrukcją inżynieryjną. Że to próg. Linia, której nie powinno się przekraczać bez świadomości, gdzie się stoi.
Bo zapora Solina nie tylko oddziela wodę od lądu.
Według legend oddziela to, co było, od tego, co jest.
A cienie…
Cienie przypominają, że pomiędzy tymi światami wciąż istnieje miejsce, które nigdy nie zostało do końca zamknięte. 🌫️
Kim są cienie? – najstarsza wersja legendy 🕯️
Najstarsza wersja legendy o cieniach na koronie Zapory Solina mówi o mieszkańcach wsi, które zostały zalane podczas tworzenia Jeziora Solińskiego.

Cienie przypominają, że pomiędzy tymi światami wciąż istnieje miejsce, które nigdy nie zostało do końca zamknięte. 🌫️
Ludzie ci mieli przychodzić na wzgórza, z których patrzyli, jak woda stopniowo pochłania ich domy, sady, pola, drogi. Stali godzinami. W ciszy. Bez łez.
– „Nie wszyscy potrafili odejść” – głosi legenda.
– „Niektórzy zostali. Nie ciałem. Czymś innym.”
Cienie mają być właśnie nimi. Postaciami bez twarzy, bez imion, bez głosu. Skazane na wieczne krążenie po miejscu, gdzie kiedyś kończyła się ich ziemia.
Relacje turystów czyli jak legenda staje się osobistym przeżyciem 😶
Z czasem legendę zaczęli potwierdzać turyści. Zupełnie przypadkowi ludzie, którzy nie znali lokalnych opowieści.
– „Zrobiłam zdjęcie zapory nocą” – opowiadała jedna z kobiet.
– „Na zdjęciu, kilka metrów dalej, był cień. A przecież byłam tam sama.”
Inny turysta wspominał, że zobaczył coś kątem oka. Gdy się odwrócił – nic. Gdy ruszył dalej… wtedy cień znów się pojawił, przesuwając się wzdłuż barierki.
Najczęściej powtarzają się trzy elementy:
- brak dźwięku kroków,
- nienaturalnie płynny ruch,
- wrażenie bycia obserwowanym.
– „To nie było straszne” – mówi wielu.
– „To było… smutne.”
Zapora Solina nocą – dlaczego emocje są tu silniejsze? 🌌
Legenda to tłumaczy w ten sposób: że noc na zaporze Solina wydobywa to, co w dzień jest niewidoczne. Światło maskuje, noc odsłania.
Gdy zapora pustoszeje, a Jezioro Solińskie staje się czarnym lustrem, człowiek zostaje sam ze swoimi myślami. A w takich chwilach łatwiej zobaczyć coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć.
– „Cienie pojawiają się tylko wtedy, gdy jest naprawdę cicho” – mówi legenda.
– „Gdy zapora przestaje być atrakcją, a staje się miejscem pamięci.”
Druga wersja legendy – cienie jako strażnicy ⚠️
Istnieje również druga wersja tej opowieści. Rzadziej opowiadana turystom. Bardziej szeptana niż mówiona głośno. Taka, którą słyszy się późnym wieczorem, gdy rozmowa schodzi na tematy, których „lepiej nie ruszać”.

Według niej cienie nie są duchami dawnych mieszkańców zatopionych wsi. Nie są echem przeszłości ani pozostałością ludzkiej pamięci. Są czymś innym.
Strażnikami.
Legenda mówi, że zapora Solina jest konstrukcją potężną, ale jednocześnie kruchą w swojej doskonałości. Bo nie trzyma tylko milionów metrów sześciennych wody. Trzyma także historię, ból wysiedleń i siłę natury, którą człowiek postanowił ujarzmić betonem.
– „Zapora trzyma wodę” – powtarzają miejscowi.
– „A cienie trzymają zaporę.”
Według tej wersji legendy cienie pojawiły się nie wtedy, gdy zalano wsie, lecz później. Gdy zapora była już gotowa. Gdy ludzie zaczęli traktować ją jak atrakcję, a nie jak granicę, którą należy szanować.
Cienie mają się ukazywać przede wszystkim nocą, wtedy gdy ktoś zbyt długo przystaje przy barierce. Gdy nachyla się nad krawędzią. Czasami gdy robi nieostrożne zdjęcia. Gdy lekceważy wysokość, ciemność i ciszę.
Nie słychać ich kroków.
One nie wołają.
Nie dotykają.
Ale potrafią sprawić, że człowiek zatrzymuje się sam.
„One nie są złe”…
Niektórzy opowiadają, że nagle czują ciężar w nogach. Inni, że drogę przecina im ciemna sylwetka, której nie da się ominąć. Jeszcze inni mówią o dziwnym impulsie, który każe cofnąć się o krok, dokładnie w chwili, gdy rozsądek zawodzi.
– „To jakby zapora mówiła: dość” – twierdzą.
– „Tylko że jej głosem są cienie.”
W tej wersji legendy cienie nie wędrują bez celu. Poruszają się wzdłuż korony zapory, obserwując tych, którzy pojawiają się tam nocą. Reagują tylko wtedy, gdy ktoś przekracza niewidzialną granicę — granicę między ciekawością a brakiem szacunku.
Dlatego właśnie nie atakują.
Nie gonią.
Nie straszą krzykiem ani obrazami.
Ich zadaniem jest ostrzegać.
Miejscowi mówią, że jeśli cień stanie ci na drodze, najlepiej się zatrzymać. Nie iść dalej. Nie sprawdzać, „co się stanie”. Bo cienie nie karzą natychmiast — one dają szansę.
To ostrzeżenie.
– „One nie są złe” – powtarzają starsi mieszkańcy.
– „One pilnują.”
Legenda kończy się zawsze tą samą myślą: zapora Solina to nie miejsce, które można traktować jak zwykły punkt widokowy. To granica, którą ktoś — lub coś — wciąż strzeże.

A jeśli nocą poczujesz, że ktoś stoi przed tobą, choć nikogo nie widać…
Być może właśnie dostałeś znak, żeby się zatrzymać. 🌑
Cienie i pogoda – kiedy pojawiają się najczęściej 🌫️
Legenda mówi, że cienie na koronie Zapory Solina najczęściej widywane są:
- w bezwietrzne noce,
- przy lekkiej mgle unoszącej się nad Jeziorem Solińskim,
- późną jesienią lub wczesną wiosną,
- poza sezonem turystycznym.
To wtedy zapora jest niemal pusta. Światła rzadsze. Dźwięki przytłumione. A granica między tym, co realne, a tym, co tylko wyczuwalne – najcieńsza.
Czy da się je uchwycić na zdjęciu? 📸
Wielu próbowało.
Nielicznym się „udało”.
W sieci krążą zdjęcia, na których widać rozmazane sylwetki, ciemniejsze plamy, smugi na tle betonu. Sceptycy mówią: długi czas naświetlania, poruszenie aparatu, gra światła.
Ale są też zdjęcia, na których cień ma wyraźny kształt. A fotograf przysięga, że był wtedy sam.
– „Najdziwniejsze jest to, że cień nie zawsze jest na zdjęciu” – mówią.
– „Czasem znika. Jakby nie chciał zostać zapamiętany.”
Zapora Solina – miejsce, które trzeba poczuć 💭
Nie da się zrozumieć tej legendy, czytając ją tylko w dzień. Trzeba przejść się po koronie Zapory Solina nocą. Powoli. Bez pośpiechu.
Zatrzymać się.
Popatrzeć na wodę.
Spojrzeć na beton pod stopami.
I wtedy, być może, zobaczysz ruch, którego nie potrafisz nazwać.

Najczęstsze pytania o cienie na Zaporze Solina ❓
Legenda mówi, że nie. One raczej ostrzegają niż straszą.
Nie. Najczęściej widzą je osoby samotne, skupione, w ciszy.
Jedna z wersji legendy właśnie tak je tłumaczy.
Poza sezonem, późnym wieczorem, gdy zapora jest pusta.
Jeśli i Ty zobaczysz cień… 🌑
Jeśli kiedyś, spacerując po koronie Zapory Solina nocą, zauważysz cień, który nie należy do nikogo…
nie uciekaj.
nie krzycz.
nie rób zdjęcia na siłę.
Po prostu idź dalej.
Bo legenda mówi, że cienie nie lubią ciekawskich. Ale szanują tych, którzy potrafią iść w ciszy.
A jeśli wrócisz do swojego domu i długo nie będziesz mógł zasnąć główkując nad racjonalnym wytłumaczeniem…to znak, że Zapora Solina właśnie opowiedziała ci swoją historię.
Cicho.
Bez słów.
Tak, jak robi to od lat.
Atrakcje w Bieszczadach i po sąsiedzku Naszych domków.
- Noclegi w Bieszczadach
- Fenomen Bieszczad
- Historia Zalewu Solińskiego
- Pies w Bieszczadach
- Pogoda w Bieszczadach
- Grzyby w Bieszczadach
- Wieża widokowa Holica
- Najdłuższa Tyrolka w Polsce
- Szlaki rowerowe w Bieszczadach
- Pijalnia Czekolady
- Tajemnicza Solina
- Cudowne Źródełko w Zwierzyniu
- Kamieniołom w Bóbrce
- Kolejka gondolowa w Solinie
- Zwiedzanie wnętrza Zapory w Solinie
- Zwiedzanie Zapory w Myczkowcach
- Drezyny rowerowe w Uhercach Mineralnych.
- Klasztor w Zagórzu
- Bieszczadzka Kolejka Leśna
- Bieszczadzkie Anioły
- Serce Bieszczad i jego romantyczna historia
- Bieszczadzkie Retorty
- Siekierezada w Cisnej
- Chatka Puchatka
- Szlaki turystyczne w Bieszczadach.
- Żubry w Mucznem
- Torfowiska w Tarnawie
- Koncerty w Bieszczadach
- Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego
- Jezioro Myczkowieckie
- Wędkowanie w Jeziorze Solińskim
- Legenda o Biesach i Czadach
- Park Gwiezdnego Nieba
- Jarmark Bożonarodzeniowy w Sanoku
- Bieszczady Kamery Live
- Grzane wino w Bieszczadach
- Jak zarezerwować domek w Bieszczadach?
- Rumunia z Bieszczaderem dzień 1
- Rumunia z Bieszczaderem dzień 2
- Zapora Solina i jej legendy

Dobry nocleg w Bieszczadach? – zapraszam
Cześć jestem Ewa – zapraszam do moich domków.😀 Moi Goście cyklicznie do nas wracają przywożąc ze sobą kolejnych znajomych i rodzinę.
Nasze domki 🐈⬛ to więcej niż miejsce noclegowe – to gwarancja niezapomnianych wspomnień i relaksu w sercu Bieszczad.
Wybierając nasze domki 🐈⬛ nad Soliną, macie szansę na pełen relaks, przygodę oraz odnowienie zarówno ciała, jak i umysłu w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski.
Może i Ty dołączysz do grona stałych bywalców?


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.