Dlaczego jesień w Bieszczadach to raj dla grzybiarzy?

Dlaczego jesień w Bieszczadach to raj dla grzybiarzy? Bo to najpiękniejsza pora roku w tych magicznych górach i wtedy idziemy na grzyby. Delektujemy się zapachem lasu, jesiennym spokojem połonin i Zalewu Solińskiego.

Dlaczego jesień w Bieszczadach to raj dla grzybiarzy? Bo to najpiękniejsza pora roku w tych magicznych górach i wtedy idziemy na grzyby. Delektujemy się zapachem lasu, jesiennym spokojem połonin i Zalewu Solińskiego.

W tym artykule znajdziesz: Ukryj

🍄Idziemy na grzyby w Bieszczadach

Są tacy ludzie, którzy na jesień reagują alergicznie – marzną, narzekają na krótsze dni i wieszczą koniec świata, bo liście spadają z drzew. A są też tacy jak ja – którzy na widok pierwszej porannej mgły i zapachu wilgotnego lasu zaczynają przebierać nogami. Bo to oznacza jedno: zaczyna się sezon na grzyby! 🍄

I powiem Ci szczerze – jeśli gdzieś grzybobranie ma sens, duszę i smak prawdziwej przygody, to właśnie w Bieszczadach. Tutaj każdy grzyb ma swój charakter, każdy las swoją tajemnicę, a każdy poranek pachnie tak, że chcesz się w nim zanurzyć po uszy.

Wstajesz bladym świtem, para z ust, koszyk pod pachę, termos z kawą i… w drogę! Czasem wracasz z pełnym koszem, a czasem tylko z kilkoma kurkami i poczuciem, że las postanowił dziś z Tobą pograć w chowanego. Ale wiesz co? W Bieszczadach nawet to ma swój urok.

W Bieszczadach każdy grzyb ma swój charakter, każdy las swoją tajemnicę, a każdy poranek pachnie tak, że chcesz się w nim zanurzyć po uszy.
W Bieszczadach każdy grzyb ma swój charakter, każdy las swoją tajemnicę, a każdy poranek pachnie tak, że chcesz się w nim zanurzyć po uszy.

A wieczorem – ciepły prysznic, kolacja przy kominku i widok na Zaporę Solińską z tarasu moich domków Czarny Kot. Kiedy mgła unosi się znad jeziora, a echo lasu cichnie w oddali, myślę sobie: „Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie”. 🌲
👉 www.solinadomki.com | ☎ +48 509 797 777


🍁 Dlaczego jesień w Bieszczadach to najlepszy czas na grzyby

Jesień w Bieszczadach to nie tylko pora roku – to stan umysłu.
To czas, kiedy wszystko zwalnia. Górskie szlaki pustoszeją, nad Soliną nie słychać już gwaru wakacyjnych turystów, a przyroda maluje pejzaże w odcieniach złota, rudości i bursztynu.

I wtedy właśnie wkraczają oni – grzybiarze. Cisi bohaterowie poranków, z koszykami w dłoniach, z błyskiem w oku i tajemniczym uśmiechem. Bo każdy grzybiarz ma swoje miejsce. Takie, o którym nie mówi nawet najlepszej przyjaciółce. 😉

W Bieszczadach grzyby rosną wszędzie.
Pod bukami, pod sosnami, przy ścieżkach, na polanach, w gęstwinie paproci. Tylko trzeba patrzeć uważnie – bo borowik potrafi udawać liść, a rydz chowa się jak mistrz kamuflażu.

Poranki są tu magiczne – mgła snuje się nisko, trawa skrzy się od rosy, a słońce leniwie zagląda między drzewa. Kiedy pierwszy promień światła padnie na brązowy kapelusz borowika, serce bije szybciej. Bo to oznacza jedno: sezon uznajemy za otwarty!

W Bieszczadach grzyby mają się doskonale. One tu po prostu wiedzą, że są u siebie. 
Las bieszczadzki to ich królestwo – ciche, wilgotne, pachnące mchami i sosnową żywicą.
W Bieszczadach grzyby mają się doskonale. One tu po prostu wiedzą, że są u siebie.
Las bieszczadzki to ich królestwo – ciche, wilgotne, pachnące mchami i sosnową żywicą.

🌲 Najlepsze miejsca na grzyby w Bieszczadach (ale… nie mów nikomu 😉)

Nie zdradzę wszystkich sekretów, bo prawdziwy grzybiarz nigdy nie ujawnia swoich miejscówek (nawet Google Maps by się obraziło 😅). Ale zdradzę Ci kilka kierunków, które zawsze mnie nie zawodzą:

  • Okolice Soliny i Polańczyka – bukowe lasy, mchy i delikatne wzniesienia. Po deszczu – istny raj dla grzybiarzy.
  • Wołkowyja i Berezka – spokojne, mniej uczęszczane rejony. Można tu znaleźć borowiki, podgrzybki, a nawet rzadkie koźlarze.
  • Cisna i Wetlina – grzyby w Bieszczadzkim Parku Narodowym nie są do zbierania (to obszar chroniony), ale wokół parku – pełno skarbów!
  • Uherce Mineralne i Myczkowce – lasy mieszane, idealne dla tych, co lubią zbierać i odpoczywać w ciszy.

💡 Wskazówka praktyczna:
Najwięcej grzybów znajdziesz po kilku dniach ciepłego deszczu. Zabierz ze sobą koszyk (nie reklamówkę!), mały nożyk i obowiązkowo spray przeciw kleszczom. I pamiętaj – im wcześniej rano wyruszysz, tym większa szansa, że „Twoje grzyby” jeszcze na Ciebie czekają.



🍄 Jakie grzyby rosną w Bieszczadach? Czyli kto tu naprawdę rządzi w lesie

W Bieszczadach grzyby mają się doskonale. One tu po prostu wiedzą, że są u siebie.
Las bieszczadzki to ich królestwo – ciche, wilgotne, pachnące mchami i sosnową żywicą.
Rano wychodzisz z koszykiem, a wokół Ciebie rozciąga się zapach, który przypomina restaurację „Pod Borowikiem Gigantem”.
Wystarczy kilka kroków w głąb lasu, żebyś poczuła, że to nie ty szukasz grzybów – to one pokazują się Tobie, jakby chciały powiedzieć: „No witaj, wreszcie przyszedłeś!”.

1️⃣ Borowik szlachetny (Boletus edulis) — król grzybów

Nie bez powodu zwany „prawdziwkiem”. Kiedy go zobaczysz, serce rośnie, a ręka sama sięga po nóż.
W Bieszczadach rosną okazy jak z bajki – mięsiste, grube, ciężkie jak małe kamienie. Kapelusze w odcieniach kawy z mlekiem, nogi jak słupki z masła, a zapach? Tak intensywny, że aż ślinka cieknie.
Niektórzy mówią, że borowiki z okolic Soliny są najsmaczniejsze. Ale może to po prostu kwestia tego, że zjadane na tarasie, z widokiem na Zaporę Solińską, smakują jak nagroda od natury za trud wczesnego wstawania.
Nie ma nic piękniejszego niż poranek, gdy mgła wisi nad taflą jeziora, a Ty wracasz z koszykiem pełnym prawdziwków, które błyszczą jak skarby.

W Bieszczadach rosną okazy jak z bajki – mięsiste, grube, ciężkie jak małe kamienie.
W Bieszczadach rosną okazy jak z bajki – mięsiste, grube, ciężkie jak małe kamienie.

A jeśli myślisz, że borowiki rosną tylko w starych lasach, to Bieszczady chętnie wyprowadzą Cię z błędu. Tu znajdziesz je zarówno w dębowych zagajnikach, jak i w sosnowych młodnikach. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć — i mieć trochę szczęścia (albo kota na szczęście 😸).

Jak wygląda borowik ?

Wygląd: kapelusz duży, półkulisty przechodzący z wiekiem w szeroki, często wypukły; kolor od jasno-brązowego do ciemnobrązowego (czasem z oliwkowym odcieniem). Trzon stosunkowo krępy, masywny, z charakterystyczną siateczką (retikulacją) u góry. Spód kapelusza nie ma blaszek — zamiast nich gąbczaste pory, żółtawe, później zielonkawe. Miąższ biały, twardy, bez piekącego zapachu (czasami delikatnie orzechowy).

Gdzie rośnie: pod bukami, dębami, sosnami, w lasach mieszanych i liściastych; lubi gleby przepuszczalne, miejsca wokół drzew.

Sezon: lato-jesień (najintensywniej sierpień–październik), po deszczach — wtedy pokazuje się w dużych ilościach.

Lookalikes / uwagi bezpieczeństwa: istnieją bolesne i trująco wyglądające „boletusy” (np. niektóre gatunki zmieniające kolor miąższu na niebieski czy o gorzkim smaku). Najpewniejsze cechy borowika: siateczka na trzonie, twardy biały miąższ, brak zielonego przebarwienia miąższu. Jeśli masz wątpliwości — zostaw go do sprawdzenia (albo zrób zdjęcie i pokaż komuś doświadczonemu).

Kuchnia: kapitalny do smażenia, suszenia i na risotto. Borowik suszony to esencja jesieni.

Porada zbieracza: obcinaj nożem przy podstawie; nie wyrywaj z ziemi (niech grzyb zostawi „fundament” dla następnych pokoleń).


2️⃣ Podgrzybek (ex. Imleria badia i bliscy krewni) — lojalny kompan

Nie tak królewskie jak borowiki, ale za to lojalne. Zawsze są, zawsze w towarzystwie, zawsze dają się znaleźć, kiedy inni zawiedli.
Podgrzybek to taki „dobry znajomy” grzybiarza – nie robi wokół siebie zamieszania, ale zawsze cieszy oko i wypełnia koszyk.
W Bieszczadach spotkasz podgrzybki brunatne, złotawe, czasem tak ukryte w mchach, że aż trudno uwierzyć, że tam są. Ale wystarczy jedno spojrzenie i już wiesz – to on!

Podgrzybki są idealne do suszenia.
Gdy po powrocie do domku włączysz piekarnik lub rozwiesisz je na nitkach przy kominku, w całym domku roznosi się zapach, który potrafi zawrócić w głowie każdemu miłośnikowi jesieni.
To właśnie ten aromat, który pamiętamy z dzieciństwa — ciepły, domowy, pachnący lasem i spokojem.

Wygląd: kapelusz zwykle brązowy (od jasnego do ciemnego), gładki lub nieco matowy, średniej wielkości. Trzon zwykle smuklejszy niż u borowika, gładki lub z delikatnymi włoskami. Pod kapeluszem — rzadziej blade blaszki, częściej rureczki/ pory beżowo-brązowe. Miąższ zwykle biały lub żółtawy, po przekrojeniu nie zmienia dramatycznie barwy.

Gdzie rośnie: pod sosnami, świerkami, bukami — lasy iglaste i mieszane, cieniste miejsca, mchy.

Sezon: lato-jesień, często po dłuższych opadach.

Lookalikes / uwagi: Podgrzybki mają kilka „bliźniaków”. Najważniejsze: patrz na kolor rurek (ciemnienie z wiekiem), zapach i smak (podgrzybki są zazwyczaj przyjemne w smaku). Zawsze sprawdź, czy miąższ nie ma krwistych przebarwień i nie ma nieprzyjemnego zapachu.

Gdy po powrocie do domu włączysz piekarnik i przygotujesz potrawę z grzybami w roli głównej to w całym domku rozniesie się zapach, który potrafi zawrócić w głowie każdemu miłośnikowi jesieni.
Gdy po powrocie do domu włączysz piekarnik i przygotujesz potrawę z grzybami w roli głównej to w całym domku rozniesie się zapach, który potrafi zawrócić w głowie każdemu miłośnikowi jesieni.

Kuchnia: świetne do suszenia i marynowania; smażone podgrzybki z cebulką to klasyk.

Porada zbieracza: lubią towarzystwo — jeśli znajdziesz jednego, rozejrzyj się uważnie w promieniu kilku metrów.


3️⃣ Rydze (Lactarius spp., np. Lactarius deliciosus) — pomarańczowe cudo

Ach, rydze… te pomarańczowe cuda, które skrzypią na patelni jak muzyka dla duszy.
W Bieszczadach pojawiają się głównie pod świerkami i sosnami.
Kiedy znajdziesz pierwszego, masz ochotę krzyknąć z radości, jakbyś trafiła na złoto. Bo to właśnie złoto jesieni!

Rydze są delikatne, lekko pieprzne w smaku i mają tę cudowną cechę, że same się nie proszą o przyprawy – wystarczy masło i odrobina soli.
U mnie w domu istnieje niepisana tradycja – pierwsze rydze smażymy zawsze wspólnie.
Kto pierwszy wróci z lasu z rydzami, ten rozgrzewa patelnię i przygotowuje ucztę: rydze na maśle z czosnkiem, do tego wiejski chleb, gorąca herbata (albo grzane wino) i zapach, który unosi się aż po dach.
A za oknem jesienne Bieszczady – kolorowe, zamglone, pełne spokoju. Raj.

Wygląd: charakterystyczny, pomarańczowy do karminowego kapelusz, często z plamami; na przekroju wydziela pomarańczowy „mlecz” (barwiący). Trzon o tej samej barwie co kapelusz. Czasem z zielonkawymi przebarwieniami.

Gdzie rośnie: głównie pod sosną i świerkiem, w lasach iglastych; lubi kwaśne podłoże.

Sezon: wrzesień–październik, szczególnie po równych opadach.

W Bieszczadach rydze pojawiają się głównie pod świerkami i sosnami.
Kiedy znajdziesz pierwszego, masz ochotę krzyknąć z radości, jakbyś trafiła na złoto. Bo to właśnie złoto jesieni!
W Bieszczadach rydze pojawiają się głównie pod świerkami i sosnami.
Kiedy znajdziesz pierwszego, masz ochotę krzyknąć z radości, jakbyś trafiła na złoto. Bo to właśnie złoto jesieni!

Lookalikes / uwagi bezpieczeństwa: rydze są łatwo rozpoznawalne po pomarańczowym mleczku; jednak u początkujących grzybiarzy bywa pomyłka z innymi mleczkami. Ważne: rydze poddane obróbce (smażone, marynowane) są powszechnie cenione, ale surowe mogą podrażniać u niektórych osób.

Kuchnia: smażone na maśle z czosnkiem — klasyk. Marynowane rydze i „smażone rydze z chlebem” to obłęd.

Porada zbieracza: po przekrojeniu rydz często „krwawi” pomarańczowym sokiem — to dobry znak. Zbieraj ostrożnie, bo łatwo je pognieść.


4️⃣ Kania (Macrolepiota procera) — parasol z lasu

Zwana też „czubajką kania” lub po prostu „parasolką”.
Kiedy urośnie, wygląda jak talerz z nieba – szeroki kapelusz z pięknym wzorem, delikatny trzon i ten cudny orzechowy aromat.
Kanie to ulubienice wielu grzybiarzy, choć wymagają wprawy. Bo o ile kania to poezja smaku, o tyle jej sobowtóry, czyli muchomory, to już horror w pięciu aktach.
Dlatego zasada jest prosta: jeśli masz cień wątpliwości – nie zbieraj!

Ale jeśli wiesz, co robisz, to nagroda jest wspaniała.
Smażona kania w panierce z jajka i bułki tartej, podana z sałatką i herbatą z miodem – to bieszczadzki przepis na szczęście.
Niektórzy mówią, że to „kotlet schabowy natury” – i trudno się nie zgodzić.

Wygląd: wysoki, smukły trzon z charakterystycznym pierścieniem, ogromny kapelusz przypominający parasol, często z łuskowatą, brązową powierzchnią. Kapelusz przy rozłożeniu przypomina talerz, czasem z centralnym garbowaniem.

Gdzie rośnie: łąki przylasowe, skraje lasów, polany, wilgotne miedze — często na obrzeżach lasu.

Sezon: lato–jesień.

Lookalikes / uwagi bezpieczeństwa: Kania jest jadalna i pyszna, ale istnieją niebezpieczne podobne gatunki (np. zielonawy Chlorophyllum molybdites w strefach pozaeuropejskich lub pewne łysiczki). W Europie najważniejsze jest, by sprawdzić spód kapelusza (blaszki) i kolor zarodników. Jeśli masz wątpliwości — pokaż doświadczonemu grzybiarzowi. Zawsze usuń dolną część trzonu (często robaczywa).

Kanie to ulubienice wielu grzybiarzy, choć wymagają wprawy. Bo o ile kania to poezja smaku, o tyle jej sobowtóry, czyli muchomory, to już horror w pięciu aktach.
Kanie to ulubienice wielu grzybiarzy, choć wymagają wprawy. Bo o ile kania to poezja smaku, o tyle jej sobowtóry, czyli muchomory, to już horror w pięciu aktach.

Kuchnia: panierowana i smażona kapeluszami w dół — chrupiąca rozkosz. Kania dobrze się marynuje.

Porada zbieracza: zbieraj tylko młode, zwarte okazy; starsze mogą być robaczywe.


5️⃣ Maślaki (np. Suillus spp.) i kurki (Cantharellus cibarius) — przyjaciele początkujących

Dla początkujących grzybiarzy to prawdziwy skarb.
Maślaki błyszczą po deszczu jak czekoladki, a ich lepka skórka to znak, że w lesie dzieje się coś dobrego.
Najlepiej smakują świeże, podsmażone z cebulką lub wrzucone do sosu, który pachnie śmietaną i koperkiem.

Kurki natomiast to drobne złotka lasu – schowane w trawie, niepozorne, ale jakie wdzięczne!
Mają sprężysty miąższ i cudny, lekko orzechowy smak.
W Bieszczadach pojawiają się w grupkach, często w miejscach, gdzie mchy i paprocie tworzą miękkie kobierce.
Kiedy je zbierasz, czujesz się jak dziecko szukające skarbów.

Kurki z masłem i śmietaną to klasyk bieszczadzkich śniadań po udanym grzybobraniu. Podane na gorąco smakują jak poezja.
A jeśli dodać do nich jajko sadzone i kromkę wiejskiego chleba – masz królewskie śniadanie bez wychodzenia do restauracji.

Jak wygląda maślak a jak wygląda kurka ?

Maślaki — wygląd: kapelusze często śluzowate (po deszczu błyszczą), kolor od żółtawobrązowego do oliwkowego; trzon zwykle miękki, rzadziej twardy. Pod kapeluszem porowata powierzchnia (rureczki), która łatwo odchodzi od miąższu.

Kurki — wygląd: intensywnie żółto-pomarańczowe, kształt lejkowaty lub łopatkowaty, fałdowane „blaszkopodobne” struktury pod spodem, suche w dotyku, mocny zapach owocowy.

Gdzie rosną:

  • Maślaki: przy sosnach, w lasach iglastych i mieszanych, często w towarzystwie mchów.
  • Kurki: na polanach, w lasach bukowych i mieszanych, często w towarzystwie paproci i trawy.

Sezon: lato–jesień (kurki często pojawiają się jako jedne z pierwszych jesiennych grzybów).

Lookalikes / uwagi: Kurki mają kilka podobnych gatunków, w tym pewne trujące „młode” lub mylone z nimi drobniejsze grzyby; jednak kurki są dość charakterystyczne dzięki barwie i fałdom pod kapeluszem. Maślaki bywają łatwe do stratyfikacji — drobne gatunki bywają niejadalne, dlatego warto znać lokalne odmiany.

Kurki natomiast to drobne złotka lasu – schowane w trawie, niepozorne, ale jakie wdzięczne!
Mają sprężysty miąższ i cudny, lekko orzechowy smak.
Kurki natomiast to drobne złotka lasu – schowane w trawie, niepozorne, ale jakie wdzięczne!
Mają sprężysty miąższ i cudny, lekko orzechowy smak.

Kuchnia: kurki — z masłem, śmietaną, do jajecznicy; maślaki — smażone i marynowane. Oba gatunki suszą się i marynują znakomicie.

Porada zbieracza: kurki lubią koszyki — nie trzeba ich czyścić w lesie, najlepiej oddzielnie zbierać kurki od grzybów leśnych, bo drobne zanieczyszczenia łatwo usunąć w domu. Maślaki przed suszeniem warto pozbyć się śluzowatej powłoki (przekrojenie, osuszenie).


🔎 Kilka uniwersalnych wskazówek przy rozpoznawaniu grzybów

  1. Zawsze ucz się od doświadczonych – lepsze 10 lekcji niż jedna pomyłka.
  2. Nożyk i pędzelek — obcinaj u nasady i oczyszczaj delikatnie; pędzelek odkurzy mchy.
  3. Nie zbieraj „na przekór” — jeśli nie jesteś pewna/pewien, zostaw grzyba.
  4. Zwracaj uwagę na zapach — wiele gatunków ma charakterystyczny aromat (np. słodkawy, orzechowy, ostry).
  5. Sprawdź miejsce — pewne gatunki preferują sosny, inne buki czy dęby. To duża podpowiedź.

🧺 Przechowywanie i pierwsza obróbka (praktycznie)

  • Koszyk, nie reklamówka — grzyby oddychają, ładniej się przechowują.
  • Chłodne miejsce — w domu od razu usuń piasek i liście, ale nie myj całkowicie (dopiero przed przyrządzeniem).
  • Suszenie: pokrój grzyby na plastry i susz na sitach lub w suszarce. Suszone grzyby to zimowy skarb.
  • Marynowanie: podgrzybki i rydze doskonale się do tego nadają.


🌲 Bonus: mniej znani, ale równie wspaniali mieszkańcy bieszczadzkich lasów

Poza klasykami warto wspomnieć o kilku innych gatunkach, które często umykają uwadze:

  • Gołąbki – kolorowe, delikatne, choć nie wszystkie jadalne.
  • Kolczaki – grzyby o ciekawym wyglądzie, które świetnie nadają się do sosów.
  • Opieńki – pojawiają się stadami, tworząc całe grzybowe „rodziny”.
  • Gąski zielonki – aromatyczne, lekko orzechowe, doskonałe do marynat.
Muchomory czerwone wyglądają jak ozdoby choinkowe porzucone przez elfy
Muchomory czerwone wyglądają jak ozdoby choinkowe porzucone przez elfy

W Bieszczadach spotkasz też grzyby, które są po prostu piękne – nawet jeśli niejadalne. Muchomory czerwone wyglądają jak ozdoby choinkowe porzucone przez elfy, a purchawki puszczające dymek to ulubiony widok dzieciaków podczas spacerów.



🌲 Etyka i zasady grzybiarza – czyli jak nie zrobić z lasu pola bitwy

Grzybobranie w Bieszczadach to nie sport ekstremalny (choć czasem wygląda jak bieg na orientację z koszykiem w ręku).
To raczej sztuka – sztuka cierpliwości, uważności i szacunku dla natury.
Bo w bieszczadzkim lesie obowiązują zasady, których warto przestrzegać – nie tylko dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że to po prostu piękne.

Grzybobranie w Bieszczadach to nie wyścig o złoty koszyk! 😄
Zasady są proste – las Ci da, jeśli go szanujesz.

Oto złote reguły:
🌿 Nie niszcz grzybów, których nie znasz – nawet trujących. One też mają swoją rolę w naturze.
🌿 Zbieraj tylko dojrzałe okazy i nożykiem, nie wyrywaj z korzeniami.
🌿 Nie zostawiaj śmieci – las to nie bufet, który sprząta po Tobie.
🌿 Nie hałasuj – w Bieszczadach nawet sarny cenią sobie ciszę.
🌿 I pamiętaj – nie wchodź w obszar Bieszczadzkiego Parku Narodowego z koszykiem! Tam grzyby mają wolne od zbieraczy.

Szczerze? Czasami warto odpuścić i po prostu posiedzieć na pniu, popatrzeć jak para unosi się znad jeziora, a las gra swoją jesienną symfonię. To też część grzybobrania – ta najpiękniejsza. 🌲


🌳 1️⃣ Las to nie hipermarket – nie musisz „wziąć wszystkiego”

Niektórzy grzybiarze zachowują się tak, jakby mieli w planach zimowe zapasy dla całej gminy.
Tymczasem las to nie magazyn – to żywy organizm.
Każdy grzyb, nawet ten robaczywy czy zbyt młody, ma tu swoją rolę. Zostawienie kilku sztuk pozwala naturze się regenerować i sprawia, że za rok znowu będzie co zbierać.

Grzybobranie w Bieszczadach to nie sport ekstremalny (choć czasem wygląda jak bieg na orientację z koszykiem w ręku).
To raczej sztuka – sztuka cierpliwości, uważności i szacunku dla natury.
Grzybobranie w Bieszczadach to nie sport ekstremalny (choć czasem wygląda jak bieg na orientację z koszykiem w ręku).
To raczej sztuka – sztuka cierpliwości, uważności i szacunku dla natury.

Zresztą, kto choć raz przeszedł z przepełnionym koszykiem pod górę w okolicach Soliny, ten wie, że umiar to też przejaw mądrości 😅


🐿️ 2️⃣ Nie grab, nie kop, nie rób rewolucji

Zbieranie grzybów nie polega na przekopywaniu ściółki jak koparka w kamieniołomie.
Delikatnie przekręć grzyba, wyjmij go z ziemi, a miejsce po nim przykryj mchem lub liściem.
To jak zasłonięcie łóżka po wizycie u przyjaciela – po prostu kultura osobista.

I pamiętaj: nożyk to Twój najlepszy przyjaciel. Nie siekierka, nie łopata, tylko mały, poręczny nożyk, który pomoże Ci zebrać grzyb, nie niszcząc przy tym jego podziemnej części, czyli grzybni.
To dzięki niej las będzie rodził kolejne borowiki i rydze, a nie wspomnienia po nich.


🚯 3️⃣ Zasada święta: zostaw po sobie tylko ślady stóp

Bieszczadzkie lasy są piękne, czyste i pachnące. I niech tak zostanie.
Nie zostawiaj po sobie papierków, butelek, woreczków ani… plastikowych koszyków, które pękły po drodze.
To może wydawać się oczywiste, ale co roku w lasach znajdziesz „pamiątki” po tych, którzy nie rozumieją, że grzybobranie to spotkanie z naturą, a nie piknik z odpadami.

Zabierz wszystko, co przyniosłeś, a jeśli widzisz cudzy śmieć – zabierz i jego. Las Ci to wynagrodzi w postaci kolejnych pięknych okazów.


🦌 4️⃣ Szanuj mieszkańców lasu

Nie jesteś w lesie sam.
Oprócz Ciebie są tu sarny, jelenie, dziki, wiewiórki, lisy, a czasem i łoś, który spojrzy z daleka jakby chciał powiedzieć: „A co to za zamieszanie?”.
Nie hałasuj, nie wołaj przez pół kilometra „Tadziu, mam borowika!”, nie puszczaj muzyki z telefonu.
Las ma swój rytm i swój spokój – pozwól mu taki pozostać.

Poza tym – cichutkie grzybobranie ma swój urok.
Słychać wtedy, jak kropelki rosy spadają z liści, jak ptaki śpiewają, jak własny oddech miesza się z zapachem mchu.
To właśnie ten moment, dla którego ludzie wracają w Bieszczady jesienią – dla ciszy, która leczy duszę.


🍁 5️⃣ Nie bądź „grzybowym piratem”

Czyli: nie wchodź na prywatne tereny, nie przekraczaj ogrodzeń, nie wkraczaj w strefy chronione.
W Bieszczadach jest wiele obszarów należących do Parku Narodowego i rezerwatów przyrody, gdzie zbieranie grzybów jest zabronione.

Zabierz wszystko, co przyniosłeś, a jeśli widzisz cudzy śmieć – zabierz i jego. Las Ci to wynagrodzi w postaci kolejnych pięknych okazów.
Zabierz wszystko, co przyniosłeś, a jeśli widzisz cudzy śmieć – zabierz i jego. Las Ci to wynagrodzi w postaci kolejnych pięknych okazów.

Nie dlatego, że ktoś chce coś zabrać ludziom – tylko dlatego, że przyroda potrzebuje miejsc nietkniętych ludzką ręką. A poza tym, przygoda z leśniczym nie należy do tych, które wspomina się z uśmiechem 😉


🍂 6️⃣ Szanuj innych grzybiarzy

Grzybiarze w Bieszczadach to specyficzna społeczność.
Zazwyczaj mili, uśmiechnięci, ale jeśli wejdziesz komuś w „jego miejscówkę”, może poczuć się, jakbyś zajrzała mu do portfela.
Dlatego zachowaj dystans, nie podchodź za blisko, nie dopytuj, gdzie dokładnie znalazł tego borowika giganta.
To trochę jak pytanie: „Ile zarabiasz?” – po prostu się nie robi 😄

Za to miło się pozdrowić, wymienić uśmiechem, może krótkim: „Dużo dzisiaj?” albo „W lesie pięknie, co?”.
Tyle wystarczy, by utrzymać harmonię między ludźmi, którzy wiedzą, że grzybobranie to nie wyścig, tylko przyjemność.


🔥 7️⃣ Zasada złota: szanuj las, a las odwdzięczy się grzybami

To nie magia, to natura.
Ci, którzy chodzą po lesie z szacunkiem, zawsze wracają z pełnym koszykiem.
Bo Bieszczady mają w sobie coś z mądrego gospodarza – widzą, kto przychodzi po dobro, a kto po łup.
A kiedy widzą uśmiechniętego człowieka z wiklinowym koszem, który zatrzymuje się, by podziwiać paprocie i słucha śpiewu ptaków, to nagradzają go tym, co mają najlepszego – pięknym, dorodnym borowikiem.


🏡 A po wszystkim – odpocznij w Czarnym Kocie

Po długim dniu w lesie warto wrócić tam, gdzie czeka ciepło, herbata i widok na Solinę.
W domkach Czarny Kot zawsze pachnie lasem, kawą i spokojem.
Możesz usiąść na tarasie, rozłożyć swoje zdobycze i wspominać poranek, kiedy las pachniał wilgotnym mchem, a Ty z uśmiechem myślałaś: „To będzie dobry dzień”.

Po długim dniu w lesie warto wrócić tam, gdzie czeka ciepło, herbata i widok na Solinę.
Po długim dniu w lesie warto wrócić tam, gdzie czeka ciepło, herbata i widok na Solinę.

Zajrzyj na 👉 www.solinadomki.com
lub zadzwoń 📞 +48 509 797 777,
a przekonasz się, że jesień w Bieszczadach ma smak grzybów, ciszy i odrobiny magii.



🥘 Co zrobić z grzybami po powrocie z lasu?

Wracasz z koszykiem pełnym skarbów, więc co dalej?
W Bieszczadach obowiązuje prosta zasada: nic się nie marnuje.

🧺 1️⃣ Suszenie

Tradycyjna metoda. Nawleczone na nitkę grzyby suszą się na balkonie lub nad kominkiem.
A potem, zimą, kiedy wiatr świszcze za oknem, ten zapach przypomina Ci o bieszczadzkich porankach.

🍄 2️⃣ Marynowanie

Podgrzybki w occie z odrobiną czosnku i liściem laurowym – idealne do świątecznych potraw.
Niektórzy dodają odrobinę miodu – ja też. Wychodzi wtedy taki bieszczadzki rarytas, że palce lizać!

🍞 3️⃣ Smażenie

Najlepiej od razu, póki świeże. Grzyby na maśle z cebulką – i już czujesz, że żyjesz.
U mnie goście w domkach Czarny Kot często gotują razem na tarasie – zapach grzybów unosi się nad jeziorem, a w tle zachód słońca nad Soliną.
To są te chwile, dla których warto przyjechać w Bieszczady. 🌅


👨‍👩‍👧‍👦 Grzybobranie z rodziną – jesienny sposób na wspólne wspomnienia

Nie ma lepszej lekcji cierpliwości i uważności niż wspólne grzybobranie.
Dzieci uczą się rozpoznawać gatunki, a dorośli – zwalniać.

Zaczynasz od jednego rozdziału – od grzybobrania, a kończysz z głową pełną planów: a może jutro na Połoninę Wetlińską, może spacer do zapory w Solinie, a może po prostu dzień z kubkiem kawy na tarasie, patrząc jak mgła tańczy nad jeziorem.
Zaczynasz od jednego rozdziału – od grzybobrania, a kończysz z głową pełną planów: a może jutro na Połoninę Wetlińską, może spacer do zapory w Solinie, a może po prostu dzień z kubkiem kawy na tarasie, patrząc jak mgła tańczy nad jeziorem.

W Bieszczadach to nie sport, to rytuał.
Poranna rosa, śmiech, bieganie z koszykiem, „patrz, ja znalazłem!”, a potem wspólne liczenie zdobyczy na werandzie.
W tle termos z herbatą, może kawa z miodem, a z kuchni pachnie już smażonymi rydzami.

To właśnie jest magia jesieni – spokojna, ciepła, rodzinna.
I dlatego tylu moich gości z domków Czarny Kot wraca co roku – nie tylko po grzyby, ale po tę ciszę, kolory i zapachy, których nie da się znaleźć nigdzie indziej.



🏞️ Dlaczego warto zostać w Bieszczadach dłużej – bo tu nawet czas chodzi wolniej

Wiesz, co mówią o Bieszczadach?
Że kto raz tu przyjedzie, ten wraca. I to nie dlatego, że zapomniał kaloszy — tylko dlatego, że Bieszczady wciągają jak najlepsza książka.
Zaczynasz od jednego rozdziału – od grzybobrania, a kończysz z głową pełną planów: a może jutro na Połoninę Wetlińską, może spacer do zapory w Solinie, a może po prostu dzień z kubkiem kawy na tarasie, patrząc jak mgła tańczy nad jeziorem.

Jesień w Bieszczadach ma coś, czego nie da się opisać suchym przewodnikowym językiem.
To zapach wilgotnych liści, śpiew sikorki o świcie, stukot deszczu o dach i to cudowne poczucie, że nic nie musisz.
Tylko jesteś — tu, teraz.


🌲 Domki Czarny Kot – Twoje miejsce na jesienne grzybobranie i spokój

Jeśli szukasz bazy wypadowej na grzybobranie, takiej z widokiem, z duszą i z wygodą – to domki nad Soliną Czarny Kot są stworzone właśnie do tego.
Z tarasu widać Zaporę Solińską, a wokół – morze zieleni. Rano można wyjść na grzyby prosto z domku, a po południu usiąść na tarasie z kubkiem gorącej herbaty i opowiadać sobie o tym, kto znalazł większego borowika.

Goście mówią, że u nas czas płynie wolniej, a nocne niebo ma tyle gwiazd, że człowiek przestaje się spieszyć.
Ja się z tym zgadzam — bo przecież sama tu mieszkam i wiem, że Bieszczady mają moc wyciszania głowy i otwierania serca.

📍 Zobacz więcej i zarezerwuj pobyt:
👉 www.solinadomki.com
📞 +48 509 797 777


🍁 Jesień w Bieszczadach to więcej niż grzyby – to sposób na życie

W grzybobraniu najpiękniejsze jest to, że nie chodzi o sam koszyk.
Chodzi o to, że z każdym krokiem w lesie człowiek trochę bardziej odpoczywa, oddycha i przypomina sobie, że świat nie kończy się na korkach i mailach.

Goście mówią, że u nas czas płynie wolniej, a nocne niebo ma tyle gwiazd, że człowiek przestaje się spieszyć.
Ja się z tym zgadzam — bo przecież sama tu mieszkam i wiem, że Bieszczady mają moc wyciszania głowy i otwierania serca.
Goście mówią, że u nas czas płynie wolniej, a nocne niebo ma tyle gwiazd, że człowiek przestaje się spieszyć.
Ja się z tym zgadzam — bo przecież sama tu mieszkam i wiem, że Bieszczady mają moc wyciszania głowy i otwierania serca.

Jesienią Bieszczady stają się jak wielka, ciepła kołdra z liści i mgły.
Szum drzew zagłusza codzienny zgiełk, a ścieżki pachną jak dzieciństwo – proste, prawdziwe, spokojne.

Nie musisz być zaprawionym grzybiarzem, żeby tu poczuć magię.
Wystarczy, że przyjedziesz.
Weźmiesz koszyk, założysz kalosze, wejdziesz w las i pozwolisz, żeby Bieszczady zrobiły swoje.

Bo robią to doskonale – zwłaszcza jesienią. 🍄


🧭 Podsumowanie

✔️ Jesień w Bieszczadach to najlepszy czas na grzyby, spacery i odpoczynek.
✔️ Okolice Soliny, Polańczyka i Cisnej to prawdziwe grzybowe eldorado.
✔️ Pamiętaj o zasadach – szanuj las i zbieraj z głową.
✔️ Po grzybobraniu odpocznij w domkach Czarny Kot nad Soliną – z widokiem, ciszą i klimatem, który uzależnia.
✔️ A kiedy wrócisz do miasta – wystarczy zamknąć oczy, poczuć zapach suszonych grzybów i przypomnieć sobie, że gdzieś w Bieszczadach czeka las, który pamięta Twój śmiech.


Inne atrakcje w Bieszczadach i po sąsiedzku.

Dobry nocleg w Bieszczadach? – zapraszam

Cześć jestem Ewa – zapraszam do moich domków.😀 Moi Goście cyklicznie do nas wracają przywożąc ze sobą kolejnych znajomych i rodzinę.

Nasze domki 🐈‍⬛ to więcej niż miejsce noclegowe – to gwarancja niezapomnianych wspomnień i relaksu w sercu Bieszczad.

Wybierając nasze domki 🐈‍⬛ nad Soliną, macie szansę na pełen relaks, przygodę oraz odnowienie zarówno ciała, jak i umysłu w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski. 

Może i Ty dołączysz do grona stałych bywalców?